Poranek Grace zaczyna się od troski
Gdy światło słoneczne zajrzało przez zasłony, spojrzałam na zegar, wiedząc, że to kolejny dzień poświęcony opiece nad Henrym. Zaczęłam od uporządkowania jego leków i przygotowania ciepłego ręcznika, delikatnie witając go: “Dzień dobry, Henry”, kiedy położyłam go na jego czole. Uśmiechnął się słabo, a ja kontynuowałem naszą znajomą rutynę, pozwalając, by dzień kręcił się całkowicie wokół jego potrzeb. Delikatnie owinęłam go kocem, w pełni świadoma, że każda chwila należała do niego.

Poranek Grace zaczyna się od troski
