Słodko-gorzka ulga
Kiedy Henry odszedł, ogarnął mnie wir emocji – smutek, tak, ale także słodko-gorzka ulga. Zniósł tak wiele, a teraz nastał spokój, zarówno dla niego, jak i dla mnie. Świadomość, że zaplanował moją przyszłość, złagodziła ból, przypominając, że troszczył się o mnie nawet z zaświatów, zapewniając, że nie stanę samotnie w obliczu niepewności. To była miłość w najczystszej postaci, pozostawiająca we mnie głęboką wdzięczność nawet pośród smutku.

Słodko-gorzka ulga
