Spacer po ogrodzie
Mając nadzieję, że świeże powietrze może pomóc, pomogłem Henry’emu wsiąść na wózek inwalidzki i powoli poprowadziłem go w stronę ogrodu, gdzie słońce świeciło jasno, a kwiaty kołysały się życiem. “Spójrz, Henry”, powiedziałam, wskazując na stokrotki, a on skinął cicho głową, patrząc na znajomą scenę. Ogród był kiedyś naszą przystanią, pełną rozmów i wspólnych marzeń; teraz oferował jedynie spokój i refleksję. Popchnęłam go delikatnie wzdłuż ścieżek, pragnąc, by ciepło promieni słonecznych rozbudziło choć małą iskierkę jego ducha.

Spacer po ogrodzie
